Każdego roku, 11 lipca mieszkańcy Malborka spotykają się przy dworcu kolejowym, aby złożyć kwiaty i zapalić znicze pod tablicą upamiętniającą przyjazd do miasta pierwszego transportu repatriantów z Wołynia. Wydarzenie to nawiązuje do 18 maja 1945 roku – dnia, gdy do powojennego Malborka przybyli pierwsi polscy przesiedleńcy ze wschodnich terenów przedwojennej Rzeczypospolitej.
Dlaczego uroczystości odbywają się właśnie w lipcu, a nie w maju? Powodem jest data 11 lipca – Narodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA. To właśnie tego dnia mieszkańcy gromadzą się przy tablicy, której treść przypomina nie tylko o powojennych losach Wołyniaków, ale także o tragedii, jaka dotknęła Polaków na Kresach.
Na tablicy znalazły się słowa: „...z ziemi ojców wygnała ich zła historia oraz rodzące zbrodnie nienawiść ukraińskiego nacjonalizmu”.
Tablica na ścianie budynku dworca kolejowego została odsłonięta w maju 2010 roku. Jej autorem oraz inicjatorem powstania był Piotr Szwedowski – obecny starosta powiatu malborskiego.
Jak wspomina, pomysł stworzenia miejsca pamięci pojawił się po wielu rozmowach z osobami, które przybyły do Malborka z Wołynia.
- „W latach 2005 - 2010 rozmawiałem z wieloma osobami pochodzącymi z Wołynia, zauważyłem jak żywą była ich pamięć o tamtej ekspatriacji, o transporcie, o przybyciu na stację, wielodniowym koczowaniu na dworcu, lękach przed tym co ich czeka w nowym i obcym miejscu, wówczas to pomyślałem, by upamiętnić tamto wydarzenie” – wspomina Piotr Szwedowski.
Jak dodaje, wiele czasu poświęcono również na przygotowanie odpowiedniej treści tablicy.
– „Długo myślałem nad słowami, jakie miały się na niej znaleźć, aż dzięki Pani Marii Keńskiej - Wyszyńskiej powstał tekst, który ostatecznie znalazł się na tablicy, długo też trwał proces konsultacji z wieloma osobami, między innymi ze śp. ks. Tadeuszem Isakiewiczem - Zaleskim, dowiedziałem się od niego, że będzie to jedno z pierwszych w Polsce miejsc mówiących wprost o
Droga do uroczystego odsłonięcia tablicy nie była jednak łatwa. Zanim została oficjalnie zaprezentowana mieszkańcom, doszło do aktu wandalizmu.
Tablica została zamontowana w piątek, 7 maja 2010 roku. Już pierwszej nocy ktoś obrzucił ją słoikami wypełnionymi kwasem, powodując jej uszkodzenie. Jak wspomina Piotr Szwedowski, w sobotę rano otrzymał informację, że tablica wygląda „jakby ktoś polał ją wapnem”. Okazało się, że była to substancja żrąca. Dzięki pomocy fachowców udało się ją oczyścić i przygotować do uroczystości, jednak do dziś widoczne są ślady po tym zdarzeniu.
Ostatecznie w niedzielę, 9 maja 2010 roku odbyło się uroczyste odsłonięcie i poświęcenie tablicy. Była to wyjątkowa i wzruszająca uroczystość, w której uczestniczyli jeszcze świadkowie tamtej repatriacji. Nie zabrakło łez, wspomnień i osobistych historii ludzi, którzy po wojnie budowali nową społeczność Malborka.
- „Po zakończeniu wojny Malbork powrócił do Polski, ale jego mieszkańcy nie wzięli się znikąd. Pierwszy transport Polaków przybył z Wołynia, po nim były następne. Przybywali z terenu całych przedwojennych Kresów Rzeczpospolitej, z Wołynia, z Wileńszczyzny, Nowogródczyzny i Wschodniej Galicji, a także z Polski centralnej oraz z bliskiego Kociewia i Kaszub, przybywali w sposób zorganizowany i indywidualny, najczęściej przypadkiem trafiali do Malborka. od tego czasu Malbork i Powiat Malborski stawał się dla nich nowym domem” - mówił m.in. podczas uroczystości Piotr Szwedowski.
Jak podkreślał, historia miasta to przede wszystkim historia jego mieszkańców, którzy przywieźli ze sobą doświadczenie wojny, kulturę, język oraz pamięć o utraconych stronach rodzinnych.
- „Data przybycia pierwszego transportu przesiedleńców z Wołynia otwiera powojenny rozdział historii naszego miasta, wszak historia miasta to przede wszystkim historia jego mieszkańców. Ich życie nie rozpoczęło się w 1945 roku, przybyli do Malborka z ogromnym doświadczeniem wojennych przeżyć, doświadczyli okupacji sowieckiej i hitlerowskiej, a często także zbrodni ukraińskich nacjonalistów. Przywieźli ze sobą piękną, melodyjną polską mowę oraz tęsknotę do bezpowrotnie utraconej ziemi ojców” - – mówił podczas uroczystości. - „Chcemy w tym miejscu z szacunkiem pokłonić się i oddać cześć tym ludziom, pierwszym powojennym repatriantom. Nie sposób w tym miejscu nie przypomnieć osoby ks. kanonika Feliksa Sawickiego, pierwszego powojennego polskiego proboszcza, a przez 27. lat jedynego malborskiego proboszcza, wielu z nas ma w pamięci tego oddanego kapłana, który przybył do Malborka z Wołynia, z diecezji Łuckiej. Był dla tworzącej się malborskiej społeczności swoistym spoiwem i gwarantem historycznej ciągłości”.
Warto przypomnieć, że w lewym górnym rogu tablicy znajduje się symbol torowiska – znak, który niesie ze sobą szczególne znaczenie historyczne. W XX wieku kolej, zamiast być wyłącznie symbolem podróży i połączenia między miejscami, stała się również narzędziem wykorzystywanym przez totalitarne reżimy do przeprowadzania masowych wysiedleń, deportacji do obozów oraz przymusowych zsyłek na Syberię. Ten prosty, ale wymowny symbol ma przypominać o dramatycznych losach Polaków i zachować pamięć o ich doświadczeniach.
W tym roku mieszkańcy ponownie spotkają się przy tablicy na malborskim dworcu kolejowym. Uroczystości upamiętniające ofiary ludobójstwa na Wołyniu oraz pierwszych powojennych mieszkańców Malborka odbędą się w sobotę, 11 lipca o godz. 11:00.
Serdecznie zapraszamy mieszkańców do udziału w tym wydarzeniu.
Zdjęcia archiwalne - źródło Piotr Szwedowski




